Hanka Moravčíková jest córką i żoną, miłośniczką przyrody i ruchu, książek czy kreatywnego pisania. Pracuje jako redaktorka w firmie Sportmedia, a jednocześnie działa jako oficjalna instruktorka Metody Wima Hofa. Postanowiła przybliżyć nam ten temat w inspirującej i bardzo przyjemnej rozmowie.
Przeczytaj, czym jest Metoda Wima Hofa, jak dotarła aż do nas na Słowację i dlaczego zajmuje się nią ta inspirująca Słowaczka.

Gdzie aktualnie działasz, czym się zajmujesz?
Już dwanaście lat mieszkam w Pradze, ale często łączę życie miejskie z życiem na wsi, w górach, po prostu w przyrodzie, więc w Pradze spędzam najwyżej dwie trzecie roku. Jakieś 50 % czasu pracy poświęcam pisaniu i tłumaczeniu, w ostatnich latach dla bratysławskiej firmy Sportmedia, druga połowa należy do Wim Hof Method, organizowania kursów przede wszystkim w Czechach, czasem także gdzie indziej w Europie.
Jaki powód skłonił Cię do wyboru zawodu, któremu aktywnie się poświęcasz, nie tylko jako hobby, ale też jako praca ?
Kiedy miałam 20 lat, w rodzinie pojawiła się poważna choroba. Zaczęliśmy interesować się tym, jak dieta i styl życia potrafią wpłynąć na stan zdrowia. Ja osobiście skończyłam na wegetarianizmie, którego trzymam się już dziesięć lat. Po szkole trafiłam na pewien portal internetowy, który akurat szukał redaktorki. Ponieważ oferowana praca łączyła moją miłość do języków i pisania o zdrowiu, od razu się na nią rzuciłam. Przez pracę redaktorki dotarłam potem do Wim Hof Method.
Gdzie szukasz energii i inspiracji, czy to przy tworzeniu kreatywnych artykułów, czy na swoich kursach? Co utrzymuje Cię w pozytywnym nastroju?
Inspiracja do nowych rzeczy przychodzi mi często tuż po ćwiczeniach oddechowych albo w ich trakcie. Głowa całkiem mi się wtedy opróżnia i robi miejsce także na coś nowego. Reset przychodzi z ogólnie spokojnego życia, a energię uzupełniam raczej aktywnie, w lesie, najlepiej w górach. Zwłaszcza jeśli mogę połączyć góry z lodowatą wodą. Poza tym lubię czytać, głównie wtedy, gdy jestem fizycznie zmęczona, albo po prostu rozkładam się na trawie, zamykam oczy i cieszę się nicnierobieniem.
Poza dobrym odpoczynkiem fizycznym i psychicznym bardzo ważne jest też odżywianie. Które z produktów Powerlogy dostarczają paliwa w postaci jedzenia właśnie Tobie?
To już chyba lata, odkąd nie wybrałam się na żadną górską wycieczkę bez 70% czekolady Powerlogy, którą mam zawsze w plecaku pod ręką. Naszą rodzinną klasyką jest energetyczne połączenie, czyli kawa Powerlogy i masło migdałowe. Z nowości najbardziej smakuje mi słone pesto pistacjowe. Ponieważ jestem wegetarianką, często jem sałatki, które uzupełniam właśnie dressingiem pistacjowym.
Co jest dla mnie ważne, to że jakikolwiek produkt Powerlogy mam w domu, jest czysty, bez zbędnych rzeczy i z minimalną liczbą składników. Ważna jest dla mnie jego wartość odżywcza, a przede wszystkim jest uzależniająco smaczny.

Przejdźmy więc bliżej do metody Wima Hofa, czym ona właściwie jest?
Metoda Wima Hofa składa się z trzech równorzędnych elementów: oddechu, zimna i nastawienia umysłu. Kontrolowane, powolne wydechy ułatwiają pracę z zimnem, a ćwiczenia medytacyjne i koncentracyjne zwiększają gotowość mentalną i pomagają w całym procesie ćwiczeń z zimnem. Ta metoda uczy nas nie tylko tego, jak zachować się w zimnie, ale też w innych życiowych „ekstremach”. Daje nam możliwość lepiej poznać własne ciało, rozluźnić się, być silniejszym i odporniejszym czy przyjmować swoje emocje takimi, jakie są. Ogólnie chodzi o połączenie i całościowość – głowa, oddech, ciało – to wszystko trzeba szanować i słuchać. Nieważne, jaki masz stosunek do zimna, jedno jest pewne: potrafi Cię zmienić.
Zobacz kursy Hanki i wszystkie bliższe informacje w ramach Metody Wima Hofa tutaj
Jak do niej trafiłaś i jak długo się nią zajmujesz ?
Na pierwszy kurs, od razu 6-dniowy, wysłał mnie mój ówczesny szef Andrej Maťko. Był rok 2016, o Wim Hof Method w Czechach i na Słowacji prawie nikt wtedy nie wiedział. Andrej zachwycił się metodą i miał ochotę ją szerzyć, więc wysłał mnie na kurs jako obserwatorkę. Pierwotnie po to, żebym pisała o metodzie artykuły, w końcu jednak zdecydował, że książka będzie lepszym wyborem.
Choć na pierwszy kurs poszłam bez własnej motywacji, bez konkretnego celu i bez realnej ochoty na lodowatą wodę, w ciągu kilku dni metoda weszła mi pod skórę i od tamtej pory jest zwyczajną częścią mojego życia. To już powoli siedem lat.
Na co uważać przy stosowaniu tej metody, jakie są najczęstsze błędy, które ludzie popełniają ?
Nie ma sensu porównywać się z kimkolwiek. Wydłużaniem czasu w wodzie człowiek często może sobie bardziej zaszkodzić niż pomóc. Ze zdrowotnego punktu widzenia nigdy nie musimy spędzać w lodowatej wodzie więcej niż 2 minuty. Ludzie często się przetrenowują – zarówno oddechem, jak i zimnem. Oba ćwiczenia opierają się jednak na hormezie. Na krótką chwilę stresują nasze ciało i tym samym je wzmacniają. Jeśli jednak serwujemy sobie duże dawki obciążenia stresowego zbyt często, ze wzmacniającego stresu robi się stres, który zaczyna nas osłabiać i męczyć.
W czym natomiast metoda Wima Hofa działa na ludzki organizm pozytywnie ?
Jeśli mówimy o pozytywnych efektach fizycznych, to silna odporność, działanie przeciwzapalne (głównie w przypadku chorób autoimmunologicznych), wsparcie pracy serca i przećwiczenie całego układu sercowo-naczyniowego. Dalej wsparcie pracy układu limfatycznego, lepsza regeneracja mięśni, więcej energii i lepszy jakościowo sen. Od strony mentalnej ta metoda poprawia koncentrację, a jeśli praktykuje się ją prawidłowo, człowiek rozluźnia się też emocjonalnie, uspokaja się, potrafi lepiej radzić sobie z sytuacjami stresowymi i stanami lękowymi. Wszystko razem działa jak natychmiastowa „tabletka” na czystą głowę.
Kiedy jest idealny czas, żeby zacząć?
Jeśli chodzi o wiek, to gdy człowiek jest fizycznie zdrowy – kiedykolwiek. Ważne, żeby to sobie właściwie wydawkować. Naturalny początek to zawsze jesień, kiedy naturalne wody powoli się ochładzają. Ciało ma wtedy możliwość zacząć powoli przy 20 stopniach i stopniowo zwiększać wartości chłodu wraz z temperaturą wody.
Na spróbowanie dobra jest też wiosna – na przykład kwiecień, kiedy wody stopniowo dochodzą do 10 – 15 stopni i ludzie przekonują się, że da się. Ze słońcem jest to na dodatek piękne.
Ale zacząć można też w środku zimy, w najtrudniejszych warunkach i bez doświadczenia. Ludzkie ciało jest przystosowane do radzenia sobie z chłodem, to raczej nasza głowa przekonuje je, że jest odwrotnie.
Co dodałabyś na koniec, jaką masz radę dla wszystkich, którzy chcą zacząć z tym „morsowaniem” ?
Mało która metoda jest tak mało wymagająca w praktyce jak Wim Hof Method. Nie potrzebujesz do niej żadnego sprzętu, nie musisz nigdzie po nią jechać. Jeśli poprawnie nauczysz się techniki, wystarczy już tylko powietrze i zimna woda, spokojnie i w domu, pod prysznicem. Praktyka zależy więc tylko od nas.
Pytanie, czy wygra właściwe nastawienie umysłu i gotowość wystawienia się na dyskomfort, czy lenistwo i pragnienie wygody. Wymówki „nie mam czasu” w tym przypadku nie przejdą, bo pod prysznic wchodzi każdy z nas. Zależy więc tylko od nas, w którą stronę przekręcimy kurek.

Poza sobą i swoją rodziną energię w postaci dobrej jakości jedzenia polecasz także klientom. Które to produkty Powerlogy?
Podoba mi się, że prawie wszystkie produkty w Powerlogy są wegańskie i keto, więc mogę je polecić chyba naprawdę każdemu. Na pierwszym miejscu są u mnie, a także u klientów kremy orzechowe, jako niesamowicie smaczna słodycz, która jest w dodatku odżywcza. Żaden nasz kurs się bez nich nie obejdzie.
Jeśli ktoś lubi kurkumę, zdecydowanie poleciłabym właśnie tę mieszankę przypraw. W opakowaniu jest zmieszana z czarnym pieprzem, więc jej zawartość odżywcza jest w zasadzie lepiej przyswajalna niż z ogólnie dostępnej kurkumy.

Hanko, dziękujemy Ci za inspirującą rozmowę i życzymy wielu sukcesów oraz zdrowia na Twojej życiowej drodze.
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy.