Pracujemy nad usterką techniczną — chwilowo nie można składać zamówień. Przepraszamy, wkrótce wracamy.

Czym jest „efekt pizzy” i jak zdrowo „zhakować” ten przysmak

10 min czytania

Dlaczego pizza tak nam smakuje? Czy mogę sobie na nią pozwolić co tydzień? Czy wiesz, że istnieje efekt pizzy i że jest niebezpieczny? Smaku pizzy już nie pamiętasz, bo nie możesz jeść glutenu albo zbóż? Czy pizzę da się przygotować zdrowiej? Czy w okolicach Bratysławy jest gdzieś naprawdę dobra pizzeria?
W tym artykule wspólnie wgryziemy się w ten włoski przysmak, i to przy minimalnym obciążeniu metabolicznym!

Idziemy na pizzę?

Jest piątkowy wieczór, w końcu przyszedł weekend. O gotowaniu nawet nie myślisz, wręcz przeciwnie – chcesz wyjść coś zjeść. Żadnej sałatki, chcesz sobie dogodzić po ciężkim tygodniu. Coś sytego, smacznego, w gronie przyjaciół albo rodziny. Coś, co każdy lubi. Jasne! Idziemy na PIZZĘ! Taką prawdziwą, włoską. Chrupiące cienkie ciasto, pyszna baza pomidorowa, prosciutto, mozzarella, może pieczarki albo oliwki. Mniam! Do tego dobre winko i mamy przyjemny wieczór. Wszystkim smakowało…ALE…niektórym jest teraz ciężko, mamy wzdęte brzuchy i ochotę wypić co najmniej dwa litry wody. Po kolacji już tylko sapiemy, nie chce nam się nawet ruszyć, wołamy taksówkę do domu…

Znasz to? Dlaczego po tak idealnym wieczorze musi nam być ciężko? Gdzie zniknęła ta energia? Przecież najedliśmy się, powinniśmy być pełni sił…

Słyszałeś już o “efekcie pizzy”?

Takich określeń jest więcej, ale dla nas ważne jest teraz jego znaczenie metaboliczne, które ma dokładnie wymienione wyżej objawy: spowolnione trawienie, ciężkość, tworzenie się gazów, letarg, ziewanie, zmęczenie, lenistwo, pragnienie i tym podobne. To, co po obfitym posiłku dosłownie nas zabija, a jeszcze przez kilka dni nie czujemy się we własnej skórze. A to wszystko to tylko zewnętrzne przejawy, a w środku komórki pracują na pełnych obrotach, żeby zdołały przetworzyć ten ładunek.

Jeśli pozwolisz sobie na taki “food trip” częściej, odbije się to również na ilości odłożonego tłuszczu (głównie w okolicy pasa) i na Twojej wydolności. Poza tym w organizmie powstaje stan zapalny i rozwija się insulinooporność, czyli drzwi do chorób cywilizacyjnych właśnie stanęły otworem!
I nie dotyczy to tylko pizzy, ale też innych lubianych nowoczesnych “przysmaków” – różne ciastka, ciasteczka i kremowe cupcakes z kawiarni, śmietankowe lody smakowe, chińskie, wietnamskie i włoskie dania typu fast food.

Jeśli zjesz takie danie, dostarczasz do organizmu naraz dużą dawkę węglowodanów i tłuszczów. Dlatego ciało tak bardzo się o te dania upomina i powstaje na nie dosłownie uzależnienie. To taka „pułapka” natury, która jednak w czasach prehistorycznych ratowała życie. Połączenie tłuszczów i węglowodanów jest kalorycznie obfite, syci i odkłada zapasy na gorsze czasy. W okresie, gdy trudno było zdobyć pożywienie, stanowiło ogromną przewagę. W okresie nadmiaru żywności, w którym żyjemy teraz, przy częstym łączeniu jest to jednak niebezpieczeństwo.
Tłuszcz spowalnia wchłanianie węglowodanów, dlatego nie dochodzi do natychmiastowego wzrostu poziomu glukozy we krwi. Ten efekt pojawia się dopiero później, po strawieniu tłuszczu (spokojnie nawet dwie godziny po posiłku) i utrzymuje się przez długie godziny. Czyli w skrócie, “efekt pizzy” rozwali Twoją produktywność i witalność na kilka dni.

Nie jest to prawo obowiązujące w 100%, nie musi wystąpić zawsze, względnie są typy ludzi, którzy w ogóle go nie doświadczają. Ponieważ nasze ciało dochodzi do siebie po nim dłużej niż po jednej przeimprezowanej nocy, lepiej ograniczyć te potrawy do minimum, a przy okazji trenować swój metabolizm. Co jakiś czas odpuścić śniadanie i trochę pogłodować, hartowanie, intensywne treningi interwałowe i siłowe, to wszystko pomoże Ci lepiej znieść okazjonalne „ucztowanie”. A poza tym przedłużysz sobie życie!

Pizza z perspektywy medycyny funkcjonalnej

Klasyczną pizzą nie są zachwyceni nawet specjaliści z obszaru medycyny funkcjonalnej. Naturopatka Katarína Tóthová ( Online Nutrition Coach at Nutriwellness – Naturopathic Nutrition Therapy ) ma jasne zdanie:  „Z żywieniowego punktu widzenia klasyczna pizza jest mniej więcej tam, gdzie zwykła kanapka z kromki chleba, ale razy 6! Czyli chodzi o danie prozapalne i potencjalnie alergizujące. To mąka pszenna przykryta marnymi kawałkami warzyw, wątpliwym serem, a czasem jeszcze jakąś wędliną. W dodatku bywa źle przeżuwana i większość ludzi po prostu ją połyka, zwłaszcza gdy nie siedzi przy tym spokojnie, w restauracji przy stole, ale przed ekranem na kanapie.
Alternatywna pizza może być jednak zupełnie o czymś innym. Kiedy białą mąkę pszenną wymienimy na mniej prozapalne składniki (np. grykę, owies, nasiona, mąkę paleo czy nawet warzywa) i na taką bazę damy jeszcze tyle warzyw, ile się zmieści, to będzie zupełnie inne danie! Możemy dalej posypać dobrej jakości serem czy na przykład bryndzą albo polać oliwą z pierwszego tłoczenia… Tuż przed końcem pieczenia dodać porządną garść dzikiej rukoli, zamiast 10 marnych listków…
W przypadku jakiejkolwiek alergii albo nietolerancji pszenicy, glutenu, laktozy i kazeiny pizza jest dla Ciebie całkowitym tabu!”

Nie każda pizza jest taka sama…czyli jakie są lepsze alternatywy?

Jesteśmy smakoszami i niechętnie rezygnujemy ze smacznych dań. Wszystko polega na właściwym wyborze, kombinacji składników i zastąpieniu tych nieodpowiednich. W ten sposób potrafimy wyczarować pizzę, na którą możemy sobie pozwolić także częściej, bez trzydniowego dochodzenia organizmu do siebie.

1. Baza kalafiorowa

Kalafior to warzywo, które samo w sobie nie jest zbyt bogate w smak. Dlatego po upieczeniu stanowi idealną bazę dla wszystkich składników, jakie pizza mieć powinna.

Składniki:

  • 1 szklanka lekko podgotowanego kalafiora
  • 1 szklanka startej mozzarelli
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 1/2 łyżeczki rozgniecionego czosnku
  • sól
  • oliwa z oliwek

Sposób przygotowania:

  1. Oczyszczamy kalafior, kroimy na mniejsze części i lekko podgotowujemy. Musi zachować odrobinę jędrności. Ścieramy go lub miksujemy w robocie kuchennym.
  2. Nagrzewamy piekarnik do ok. 230 °C
  3. W misce mieszamy 1 szklankę rozdrobnionego kalafiora (resztę możesz zamrozić na gorsze czasy), jajko i mozzarellę. Dodajemy oregano, czosnek, sól i porządnie mieszamy.
  4. Mniejszą blachę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy „ciasto”, które skrapiamy oliwą z oliwek.
  5. Pieczemy ok. 15 minut.
  6. Na upieczoną bazę pizzy układamy warstwami składniki, które lubimy. Pamiętaj, że te, które wymagają obróbki termicznej, musisz ugotować wcześniej, bo tak przygotowaną pizzę wkładasz już tylko na chwilę do stygnącego piekarnika, żeby dodany ser się rozpuścił i połączyły się wszystkie smaki.

Nie będziemy Cię oszukiwać, oczywiście smak nie jest taki sam jak przy klasycznym spodzie z mąki. Ale nie jest to też jak chrupanie kalafiora. Prawdopodobnie nikt z Twoich znajomych nie zgadłby, że podstawą ciasta był właśnie ten składnik!
Wskazówka: Do jedzenia polecamy sztućce, rękami jest to trochę trudniejsze.
Wskazówka 2: Zamiast kalafiora możesz użyć też cukinii, a kto nie ma nic przeciwko wyrazistszemu smakowi brokułów, niech się nie waha!

2. Baza z bakłażana

Idealny przepis na poczęstunek dla gości albo domowe imprezy. Mini pizze z bakłażana są smaczne, niewymagające w przygotowaniu i uwielbiają je także dzieci! Jeśli do tej pory to warzywo nie było Twoim ulubieńcem, stanie się regularną częścią koszyka zakupowego.

Składniki:

  • 1 duży bakłażan, pokrojony na grubsze plastry
  • bazylia, oregano, czarny pieprz
  • sól
  • oliwa z oliwek

Sposób przygotowania:

  1. Plastry bakłażana lekko posól i ułóż je na papierowym ręczniku. Zostaw na 20 minut, żeby puściły nadmiar wody.
  2. Skrop olejem, posyp przyprawami i ziołami, kto chce, może jeszcze dosolić
  3. Piekarnik rozgrzej do 200 °C
  4. Piecz 15-20 minut, aż bakłażan zmięknie. Nie może się całkiem rozpaść
  5. Na podpieczoną „bazę” układamy składniki według smaku i zapiekamy jeszcze 5 minut.

Tip: Solenie bakłażana jest ważne głównie przy tych starszych, bo zwykle bywają gorzkie, a sól pomoże nam ten smak wyciągnąć. Na pewno nie pomijaj tego kroku, przy młodszych bakłażanach możesz skrócić czas działania soli.

Za luksusowe zdjęcia i realizację przepisów dziękujemy The Tolerant Cook.

3. Pizza na zakwasie

Ta wersja jest najbardziej pracochłonna, ale na pewno przyniesie Ci najwięcej satysfakcji i prawdziwego pizzowego smaku. Jeśli nie zjesz całej blachy, unikniesz też problemów z trawieniem, bo zakwas jest pełen ważnych bakterii i drożdży, które gluten nadtrawiają z wyprzedzeniem, a do tego wzbogacają Twój mikrobiom jelitowy.
Szczegółowy przepis znajdziesz tutaj.

Tip: Im cieńsze ciasto zrobisz, tym mniejsza podaż dodatkowych węglowodanów i większe odciążenie dla Twojego metabolizmu.

Jeśli już masz ochotę na prawdziwą pizzę, to niech będzie porządna!

Może czasem poczujesz nieodpartą ochotę albo po prostu nie jesteś ascetą i nie chcesz rezygnować z prawdziwej pizzy. Od czasu do czasu jest to w porządku – jedzenie ma być radością, a to świetna okazja do spotkania z przyjaciółmi. Postaw jednak na jakość i omijaj fast foody! Poza ogromną różnicą w smaku oszczędzisz sobie też dodatkowych problemów trawiennych.

Wybraliśmy dla Ciebie sprawdzone przez nas lokale w Bratysławie i najbliższej okolicy, w których naprawdę dbają o jakość składników i robią pizzę rzetelnie i z miłością:

1. MASSIMO Ristorante – specjalna rekomendacja z przyjacielskich kręgów The Tolerant Cook; lokal znajduje się w Riverparku w Bratysławie i nosi nazwę od imienia właściciela, Massima Attanasio. Włoska restauracja z niewielkim wyborem pizz, ale wszystko to najwyższej jakości składniki prosto z Włoch. Kuchnia i grill są otwarte, a ich priorytetem jest stworzenie niepowtarzalnych doznań wzrokowych, zapachowych i smakowych w miłej, gościnnej i przytulnej atmosferze.

2.Basilico – znowu prawdziwa włoska atmosfera, w samym centrum Bratysławy. Pierwotnie mały lokal niedaleko dworca autobusowego musiał z powodu ogromnego zainteresowania przenieść się do większego miejsca. Dosłownie utoniesz w smakach, węglowodanach i tłuszczach, ale naprawdę warto! (Kilka dni przed wizytą i po niej lepiej szczególnie uważaj na spożycie cukrów)

3. Da Mario e Nicola – to z pewnością najsmaczniejsza część Stupavy i miejsce, które na pewno nie zawiedzie fanów pizzy. Tajne źródła mówią, że jadł tu też Dušan Plichta i wcale nie było mu potem źle! A podobno za to miejsce może dać sobie rękę uciąć.

Ciekawa jest też sieć 3 włoskich restauracji Gatto Matto oraz stara bratysławska klasyka, która zachowała jakość, La mamma.

A Ty, lubisz pizzę? Jak często sobie ją serwujesz? Przygotowujesz ją w domu, czy wolisz dać się obsłużyć w dobrym lokalu? Podziel się w komentarzach swoimi wskazówkami dotyczącymi przygotowania pizzy albo ulubionym lokalem.

 

Komentarze

Nie ma jeszcze komentarzy.

Ustawienia plików cookies

Dzięki plikom cookies zakupy pójdą sprawniej: strona zapamięta Twój koszyk i logowanie oraz pokaże Ci produkty, które naprawdę Cię interesują. To, co dokładnie zapisujemy, możesz zmienić tutaj.

Dostosuj preferencje dotyczące plików cookie